Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej – również szkodnikom…

Wynajem mieszkania to poważna decyzja. Zazwyczaj przeprowadzamy się do wynajmowanego mieszkania na długi okres – rok lub więcej, a przeprowadzka to spore wyzwanie. Jeszcze większym wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego mieszkania do najmu, kiedy zamierzamy zamieszkać tam z drugą osobą czy całą rodziną. Ale jeśli wynajem to decyzja o poważnych konsekwencjach to zakup nowego domu czy mieszkania stanowi jedną z najważniejszych decyzji w naszym życiu. Szukamy idealnego lokum długo, bierzemy pod uwagę wiele czynników, często pozyskujemy również finansowanie w ramach kredytu hipotecznego. Każdy kto przeszedł ten proces zazwyczaj ma go dość na wiele lat.
martwy karaluch leżący na podłodze

Wynajmując lub kupując nieruchomość rozważamy takie kwestie jak lokalizacja, odpowiedni metraż, możliwość łatwego dostosowania do naszych oczekiwań czy sąsiedztwo. Zazwyczaj kompletnie nie mamy świadomości, że miejsce, w którym mamy niebawem zamieszkać ma lub będzie mieć również innych lokatorów – szkodniki… Na przekór mądrości ludowej, mówiącej że „Polak mądry jest po szkodzie” spróbujmy się zastanowić, czy w tym konkretnym przypadku ma szansę być mądrym przed szkodą. Oto kilka wskazówek, jak obserwować mieszkanie, aby przewidzieć czy grozi nam po przeprowadzce walka z insektami lub innymi szkodnikami.

Pluskwy – nie pogardzą również czystym mieszkankiem

Te małe i wyjątkowo nieprzyjemne stworzenia są łatwe do przeoczenia ze względu na ich niewielkie rozmiary. Nie są też skore do spotkania z nami – w trakcie naszego poruszania się po mieszkaniu będą cichutko siedzieć w materacach, pod meblami czy we wszelkich niedostępnych zakamarkach. Naszą czujność w trakcie wizyt w mieszkaniu, które zamierzamy kupić lub wynająć, powinniśmy skierować na takie symptomy jak: ślady krwi na pościeli i materacu (powstałe podczas ukąszeń oraz wydalania przez insekty). Natknąć możemy się również na słodkawy, mdły zapach w pomieszczeniach. Zaglądajmy również w różne mniej dostępne miejsca w poszukiwaniu jaj, wylinek larw, a nawet żywych lub martwych owadów. Będą naprawdę niewielkie – kilka milimetrów, czerwono – brązowe, owalne, z 3 parami odnóży.

Myszy – uciążliwy współlokator

Duży wpływ na ustalenie czy przyjdzie nam w nowym domu czy mieszkaniu zmagać się z towarzystwem myszy ma pora roku, w której oceniamy nasze przyszłe lokum. Myszy zdecydowanie bardziej zainteresowane są wprowadzeniem się (często ponownym wprowadzeniem się) kiedy nadchodzi jesień. Jeśli więc decydujemy się na zakup czy wynajem np. w lipcu czeka nas trudniejsze zadanie. W takiej sytuacji warto ponownie przeszukać zakamarki mieszkania – piwnice, strych, komórki – w poszukiwaniu śladów szkodnika lub… śladów po próbach zatuszowania jego obecności. Zagipsowane otwory, nadsztukowana tapeta to sygnały, że sprzedający / wynajmujący chce przed nami ukryć ślady po zimowych „sublokatorach”. Trzeba również być świadomym, że niektóre domy są w naturalny sposób podatne na migrację gryzoni – bliskość pól i łąk może zwiastować częste wizyty. Warto w tym przypadku zastosować zasadę „koniec języka za przewodnika” i porozmawiać z najbliższymi sąsiadami.

Mrówki – łatwo przychodzą, niechętnie wychodzą

Jeśli sprzedający czy wynajmujący mieszkanie próbował przez Twoją wizytą ukryć fakt obecności mrówek – możesz mieć problem, by „na pierwszy rzut oka” wykryć jego działania. Jeśli nie przyłożył się do tej walki, miej pewność, że prędzej czy później po wprowadzeniu „wyjdzie szydło z worka”. A dokładnie wyjdą z gniazda, które nie zostało zlikwidowane. W ustaleniu tego może nam pomóc ich natura. Mrówki to bardzo sprytne stworzonka, które zostawiają ślad zapachowy z gniazda do źródła pożywienia, dlatego jeżeli chcesz zlokalizować źródło, z którego przedostają się do Twojego mieszkania – musisz pobawić się w detektywa i podążać po ścieżce, którą tworzą. Jest to najlepszy i najbezpieczniejszy sposób. Wiele osób rozsypuje w poszczególnych miejscach cukier, a gdy mrówki wyjdą, kroczą po ścieżce do ich gniazda.
Niestety w wielu przypadkach, taki zabieg może zwabić jeszcze więcej kolonii i powiększyć problem. Nasza rada: obserwuj dokładnie kuchnię, poszukując śladów po… pułapkach na mrówki. Ponieważ jedna wizyta to mało, żeby wykryć obecność samych mrówek, warto sprawdzić czy poprzedni mieszkaniec nie walczył z nimi przyklejając pułapki. Ślad po kleju nad szafką lub przy podłodze to raczej nie będzie „usunięty haczyk na ściereczkę” 😉

Pchła – kolejna gryząca pamiątka po poprzednich mieszkańcach

Co „dzicy lokatorzy” w przeciwieństwie do mrówek sami nie przyjdą. Zostaną przyniesieni przez zwierzę lub człowieka. Sęk w tym, że mogą się później zadomowić i rozmnożyć… Pchły są trudne do zlokalizowania. Są bardzo małe – mają zaledwie 2,5 milimetra, więc czasem nie sposób dostrzec je gołym okiem. Mogą się pojawić nawet wtedy, gdy w mieszkaniu nie mieszkało zwierzę. Ludzkie pchły różnią się jednak od psich. Nie mają grzebyków chitynowych, które są obecne u pcheł atakujących zwierzęta. Mimo to równie uporczywie gryzą.

Mają jednak swoje słabości, jedną z nich jest fakt, że przyciąga je światło. Wystarczy pod lampką umieścić niewielką miskę z wodą i poczekać.

W śledztwie może nam również pomóc wnikliwa obserwacja. Na występowanie pcheł wskazują podobne do zmielonego pieprzu czarne punkciki, zauważalne na skórze i legowisku zwierzęcia. Stanowić je mogą odchody dorosłych pcheł. Możemy spotkać także niewielkie, mało widoczne jajeczka.

Prusaki – nocne marki

Jeśli nie umówicie się na „oglądanie mieszkania” w nocy to szansa na spotkanie prusaka będzie niewielka. W dzień pozostaje w ukryciu – pod podłogami, w szczelinach i innych zakamarkach. Unika światła. Podobnie jak inne owady (gąsienice, larwy wodnych chrząszczy, mszyce) prusaki odbierają bodźce świetlne całą powierzchnią ciała. Nagły ruch powietrza lub wstrząs podłoża powoduje szybką ucieczkę prusaków do kryjówek. Podrażnione karaczany produkują 2-heptanen, który jest dla nich substancją obronną, a dla niektórych mrówek feromonem alarmowym. Te substancje zapachowe przez ludzi zwykle bywają określane jako przenikliwe i słodkawe.

Aby móc stwierdzić, czy w danym miejscu występuje problem z „karaczanami” należy zrozumieć ich cykl życia. W swoich stadiach rozwoju owady te przechodzą wielokrotne wylinki i starą skórę można często napotkać w pobliżu ich gniazd. Warto też wiedzieć, że w pobliżu kryjówek znajdziemy również ich jaja. O obecności szkodników świadczą również ich odchody – przypominają zmieloną kawę i mają długość ok. 1 mm. Na ścianach i innych pionowych powierzchniach punkciki odchodów tworzą podłużny ślad.

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email

Przeczytaj również

Odwiedź nas na FB

Informacja o plikach cookie na tej witrynie

Ta witryna korzysta z plików cookie, które służą do personalizacji i optymalizują działanie naszego serwisu. Więcej informacji znajduje się w Zasadach ochrony prywatności, a w przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia osobiste. Korzystając z witryny, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookie.